20% szans na sukces!

W dzisiejszych czasach, kiedy do otworzenia własnej działalności potrzeba dosłownie chwili, wiele osób tak samo lekko traktuje jej prowadzenie. Przecież banki proponują księgowość zdalną w pakiecie z rachunkiem. ZUS nie jest taki straszny, kiedy płacimy preferencyjne składki, a lokalne inkubatory przedsiębiorczości przecież prowadzą za rękę. Promuje się przedsiębiorczość – i to jest ok. Jednak gdyby się zastanowić dlaczego tak bardzo samozatrudnienie jest promowane, to można dojść do ciekawych wniosków. Większość programów aktywizacyjnych, takich jak te z Urzędów Pracy czy Inkubatorów Przedsiębiorczości jest finansowana ze środków UE.

Te instytucje otrzymują pewną pulę pieniędzy de facto do rozdania wg własnego uznania- na promowanie przedsiębiorczości. Gdyby nie wykorzystały tych pieniędzy, wróciłyby one z powrotem do pulu UE ( Unia Europejska odgórnie przekazała część przyznanych Polsce środków do wykorzystania tylko i wyłącznie na cele promowania przedsiębiorczości).

Z jednej strony dobrze, bo dzięki temu bardzo łatwo otrzymać bezzwrotne dofinansowanie w postaci 20 000 PLN na otwarcie działalności, i jeżeli trafi ono do osób, które wiedzą co z dofinansowaniem zrobić to jest to niepowtarzalna szansa na dobry start. Z drugiej strony, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że 80% tych firm zamknie się w ciągu 2 lat, nasuwa się odpowiedź na pytanie dlaczego tak się dzieje?

Zaczynając od początku tej ścieżki – w Urzędzie Pracy otrzymujemy wniosek za którego wypełnienie otrzymujemy określoną ilość punktów. Gdy otrzymamy ich wystarczająco dużo, dofinansowanie zostaje przyznane. Nie trzeba być geniuszem z unikalnym pomysłem, by je otrzymać. Dobrze wypisany wniosek, później krótka rozmowa z osobą, która o prowadzeniu firmy wie tyle, ile dowie się ze szkolenia wewnętrznego od osób, które również własnej firmy nigdy nie prowadziły. Nonsens! Jednak tak to działa.

W inkubatorach przedsiębiorczości sytuacja wygląda podobnie. Niby są organizowane szkolenia z lokalnymi przedsiębiorcami, którzy opowiadają o swojej ścieżce kariery. Szkolenia z ZUS i US również przygotowują Nas czysto teoretycznie. Nikt jednak nie spojrzy na Nas indywidualnie, nie podpowie, jak szukać klientów czy promować własną markę przy użyciu najnowszych narzędzi. Nie dlatego, że nie chcą. Zwyczajnie tego nie potrafią, bo nie mają doświadczenia, a istnieją tylko dlatego, że UE dała pieniądze.

Nie lubię generalizować, ale takie podejście w większości przekonuje rozpoczynających, że wszystko jest ok i będzie ok. Dlatego właśnie większość po 2 latach, kiedy przychodzi płacić pełne składki ZUS zamyka swój interes. Powodem nie są same składki ZUS, bo przecież każdy, kto otworzył działalność wiedział, że po dwóch latach ten moment nadejdzie (taką przynajmniej mam nadzieję). Problemem jest statystyka, którą Urzędy pracy muszą śrubować- aktywizować znaczy. Osoby, które uwierzyły w zapewnienia UP i Inkubatorów, że poradzą sobie, że to takie proste i przyjemne, że przecież każdy się do tego nadaje.

Otóż nie – nie każdy. Własna firma to nie to samo co etat! Nie można mieć pretensji do tych osób, bo chciały spróbować, jednak przez złe przygotowanie przez osoby niemające doświadczenia w prowadzeniu firmy (pracownicy PUP) podejmują kolejne niewłaściwe decyzje. W najlepszym wypadku osoby, którym się nie udało, nie zrażą się ale wyciągną lekcję. W najgorszym razie, raz na zawsze zaklasyfikują same siebie jako bezwartościowe, nie nadające się do prowadzenia własnego interesu.

Są też osoby, które wizytę w Urzędzie Pracy poprzedzają knuciem i przygotowywaniem misternego planu – z prostych wyliczeń jesteśmy w stanie stwierdzić, że pieniądze te (domyślnie darmowe ok 20 000 PLN) minus rok opłacania ZUS-u ( kwota łączna na dzień 01-01-2019 do 31-12-2019- 5389,26 PLN ,wyliczone na bazie aktualnie obowiązujących przepisów) to czysty zysk. Po roku czasu zamykamy działalność i zyskujemy zakupiony za dofinansowanie sprzęt, który również możemy sprzedać. To co uzyskamy na końcu to Nasz zarobek. Takich osób nie brakuje. Nikt im też nie zwróci uwagi, bo wszystkie kryteria, zostały spełnione, a przecież żaden obrót wymagany nie jest. Takich osób naprawdę nie brakuje. Po roku zamykają więc „interes” i liczą zyski. A wierzcie mi, takich przypadków jest na prawdę sporo!

Najmniejszą moim zdaniem grupę stanowią osoby realnie przekonane o własnych umiejętnościach popartych potrzebnym doświadczeniem, a przede wszystkim chcących prowadzić działalność tak, by zarabiać, takich, które idąc do Urzędu wiedzą czego chcą- dofinansowania, by realnie zrobić z niego pożytek i móc działać. I to się chwali. To właśnie te 20% ludzi, którym udaje się realizować własne cele.

Oczywiście wnioski te są subiektywne, chociaż oparte na statystykach GUS. Po prostu uważam, że te 8,8 mld złotych, które zostały wydane na ten program w latach 2009-2018 w pewnym stopniu zostały zmarnowane.

Z programu tego w w/w latach skorzystało ponad 470 000 osób. Ile z nich nadal prowadzi biznes?

Mniej niż 1/5. I to jest faktyczny obraz promowania przedsiębiorczości w Polsce.

Warto o tym pomyśleć. Mam jednak nadzieję, że jeżeli to czytasz, to chcesz osiągnąć sukces, i że nie postąpisz tak jak te osoby, które pieniądze otrzymują wiedząc, że po roku czasu zamkną działalność oraz, że jesteś też bardziej świadomy tego, czego musisz się jeszcze nauczyć, by prowadzić firmę.

About the author

Dawid

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *